Actualnosci

LWOWSKIE SPOTKANIA – 2017
Wiosna we Lwowie ma swój szczególny urok. Może właśnie dlatego zrodziła się tu inicjatywa organizowania festiwalu Polska Wiosna Teatralna. Tego roku odbyła się już siódma jego edycja. LUL_4175Organizatorem imprezy jest Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej we Lwowie wraz z Polskim Teatrem Ludowym we Lwowie pod kierunkiem Zbigniewa Chrzanowskiego.

 

Po raz szósty we lwowskiej Polskiej Wiośnie Teatralnej wzięło udział Polskie Studio Teatralne w Wilnie pod kierunkiem Lilii Kiejzik. Oprócz Wilna, w uroczym Lwowie gościł Teatr AA Vademecum z Wiednia na czele z dyrektor Beatą Maciejczuk-Paluch (mieliśmy możliwość oglądać go przed paru laty w Wilnie) ze spektaklem „Seksmisja”; Zespół Teatralny im. Jerzego Cienciały z Wędryni z Czech – kierownik artystyczny Janusz Ondraszek przywiózł komedię „Boeing, Boeing”; gościem specjalnym festiwalu był znany polski aktor, reżyser, wykładowca Jerzy Górka, który zaprezentował monodram „Colas Breugnon” (jesienią ub. r. rozkoszowaliśmy się jego grą w Wilnie). Gospodarze wystawili komedię „Scampolo” (m.in. była grana tu w 1946 roku).

 

O pobycie we Lwowie rozmawiamy z kierownik Studia Lilią Kiejzik.

W jakim składzie tego roku gościliście we Lwowie i co przywieźliście na Wiosnę?

Po raz szósty byliśmy na tym festiwalu. Wypad do Lwowa jest dla nas zawsze wielką radością, więc jedziemy w dość licznym gronie, tym razem w składzie 22 osób. A ponieważ tego roku nasi lwowscy przyjaciele chcieli, byśmy znów przywieźli spektakl dla dzieci, więc w składzie naszej ekipy byli zarówno dorośli aktorzy, jak i młodociani: Bartek Urbanowicz oraz Hubert i Konrad Kubiakowie. Cieszy nas, że dla polskich dzieci ze Lwowa i okolic – organizatorzy zatroszczyli się o to, by przedstawienie w języku polskim mogły oglądać dzieci uczęszczające do polskich placówek – mogliśmy pokazać naszą najnowszą bajkę „Nowe szaty króla” na podstawie utworu H. Ch. Andersena.

Publiczność nie zawiodła?

Nie, jak zawsze zresztą. Mieliśmy wypełnioną po brzegi salę na naszym przedstawieniu w Pierwszym Ukraińskim Teatrze Młodego Widza. Podobnie było też podczas występów innych teatrów, które prezentowały swą twórczość na innych lwowskich scenach. Jest to znak, że rodacy tu potrzebują polskiego słowa. Panuje w tym mieście szczególna atmosfera. Chociaż obecnie nie ma się tu całkowitego poczucia bezpieczeństwa. Ale i tak magia Lwowa sprawia, że chciałoby się zabrać cząstkę tego miasta ze sobą.

Udział w festiwalu to nie tylko prezentowanie swojej twórczości…

Oczywiście. Kilkudniowy pobyt daje możliwość nawiązania i podtrzymywania już ugruntowanych kontaktów, w tym, z naszymi wieloletnimi przyjaciółmi. No i spacerów po mieście. Tradycyjnie odwiedzamy Cmentarz Łyczakowski i Orląt, gdzie złożyliśmy kwiaty w hołdzie obrońcom Lwowa.

Wiele przyjemnych, wzniosłych przeżyć…

Tak. Jedyna przykra niespodzianka spotkała nas na granicy. Jak za dawnych czasów na ukraińsko-polskiej granicy spędziliśmy 7 godzin, przez co podróż wydłużyła się nam do 24 godzin.

Co zaproponujecie w najbliższym czasie wileńskim widzom?

12 maja, obchodząc kolejną rocznicę śmierci Józefa Piłsudskiego, zaprosimy na „Wieczór pamięci Marszałka Ziuka” oparty na twórczości Kazimiery Iłłakowiczówny – poetki, osobistej sekretarki Naczelnika Państwa Polskiego. Będzie to jedno z pierwszych spotkań z Marszałkiem w roku jego jubileuszowych urodzin i stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Planujemy cały ich cykl. W grudniu będziemy mieli dla widza niespodziankę – premierę spektaklu o tym wybitnym mężu stanu.

Tradycyjnie już z okazji Dnia Dziecka zaprosimy na swój spektakl młodocianych widzów. No i czekają nas kolejne wyjazdy, tym razem do Białegostoku i Łodzi, a także występy w Trokach.

Urlop macie w planach?

Tak, planujemy odpocząć w lipcu, a już w sierpniu mamy nadzieję doskonalić się na warsztatach w Warszawie. Na jesieni znów spotkamy się na naszym Festiwalu Scen Polskich.

Z niecierpliwością czekamy na zapowiedziane nowości i w imieniu widzów i sympatyków życzę powodzenia.

Dziękuję.

Rozmawiała 
Janina Lisiewicz